Tags

, ,

W ten weekend miałam w planie napisać o wrześniowym urlopie, wspólnych spacerach, szkoleniu i nauce posłuszeństwa. Moje plany zostały zmienione za sprawą spontanicznie zorganizowanego spaceru w ramach grupy Cavaliery na spacery Śląsk. Po długim deszczowym okresie, pogoda za oknem w końcu się poprawiła. Możemy śmiało powiedzieć, że zaczęła się słynna polska złota jesień. Na dzisiejszy spacer wybraliśmy się nad zalew Nakło-Chechło, w pobliżu Świerklańca. Dasti pierwszy raz był nad wodą, ale pewnie nie ostatni.

blog2

Długa droga

Odległość między naszym domem, a zalewem, to około 30 km. Niby nie jest to bardzo daleko, ale biorąc pod uwagę PKO Silesia Marathon, którego trasa przebiegała nieopodal naszego osiedla, nie było łatwo. Dolly, siostra Dastusia, wraz ze swoją opiekunką Karoliną, miała przyjechać do nas i zabrać się z nami jednym samochodem. Rano okazało się, że nie może do nas dojechać, ponieważ drogi między nami są już zamknięte. W związku z tym dojechała do Chorzowa, a my odebraliśmy ją i pojechaliśmy trochę okrężną drogą. Na szczęście nie spóźniliśmy się na miejsce zbiórki.

blog8

fot. Agnieszka Białek-Dratwa

Polanka pełna cavalierów

Po zaparkowaniu zauważyliśmy, że piesków jest więcej niż na poprzednich spacerach, a to był dopiero był początek. W okolicy godziny 11.00, wszystkie, no może prawie wszystkie, samochody wjeżdżające na parking przy jeziorze, miały na swoim pokładzie cavaliera, a niektóre nawet dwa.

Pierwszy raz udało się nam zebrać cavaliery we wszystkich umaszczeniach podczas jednego spaceru. Również przedział wiekowy piesków był dość spory. Z pewnością największym zainteresowaniem cieszyły się dwa malutkie szczeniaczki. Dasti też był kiedyś taki mały, pomyślałam od razu.

blog3

W spacerze uczestniczyło, jeśli dobrze pamiętam, 13 piesków. Cieszymy się, że nasza grupa się rozrasta. Kto wie, może w przyszłości cavisiowa ekipa jeszcze się powiększy.

Muszę również dodać, że miłość między dwoma pieskami, Edim i Boną, przetrwała próbę czasu. Mimo nieobecności suczki na ostatni spacerku, Edi nadal okazywał jej miłość. Edi jest również bardzo opiekuńczy. Myślę, że jeżeli przełożylibyśmy tę znajomość na ludzkie podwórko, to wiele kobiet mogłoby zazdrościć takiego ukochanego.

blog4

Nowe znajomości

Głównym założeniem cavisiowych spacerów jest oczywiście wspólna zabawa naszych piesków. Nie możemy jednak zapominać o tym, że również opiekunowie mają możliwość nawiązania nowych znajomości. Wymienienia spostrzeżeń na temat swoich piesków, opieki nad nimi, jednym zdaniem, zawsze można się czegoś nowego nauczyć. To jest duży plus wspólnych spacerów.

Dasti pierwszy raz nad wodą

blog7

fot. Agnieszka Białek-Dratwa

Przez całe lato mieliśmy w planach zabrać Dastusia nad wodę. Niestety nie udało się. W góry pojechał, nad wodę nie. Aż do dzisiaj. Po wspólnym bieganiu na polace, udaliśmy się nad jezioro, gdzie Dastuś miał szansę zmoczyć łapki. Początkowo nie chciał wejść do wody, potem postanowił jednak sprawdzić ten dziwny grunt. Mam nadzieję, że podczas przyszłorocznych wakacji pojedziemy nad jezioro lub morze i Dasti przekona się do zabawy w wodzie.

 

blog6

Pora do domu

Po spacerku i moczeniu łapek udaliśmy się do domu. Na naszej grupie na Facebooku można było zobaczyć zdjęcia zmęczonych, ale szczęśliwych piesków. Radość psiaka po takim spotkaniu sprawia, że ma się ochotę umawiać kolejny spacer.

blog1