Tags

, ,

Przywołanie jest z pewnością najbardziej potrzebną komendą, którą powinien znać pies. Jeżeli nasz psi przyjaciel nie podaje nam łapy, nie przybija piątki czy nie chodzi przy nodze, możemy śmiało powiedzieć „trudno, nie każdy pies musi to umieć”. Na pewno jednak powinien wracać na nasze zawołanie. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że tego chcemy, ale przede wszystkim dlatego, że może to uratować go z opresji, a nawet ocalić życie. Mimo treningów Dasti nie zawsze chce wracać na zawołanie, czasem włącza mu się „słuch wybiórczy”. Dlatego postanowiliśmy wziąć udział w szkoleniu organizowanym przez Uniwersytet Twojego Psa „Lecę bo chcę, skuteczne przywołanie psa”.

Warsztaty z przywołania

Na profilu Uniwersytetu Twojego Psa znalazłam zapowiedź warsztatów „Fru! Lecę, bo chcę”. Były one skierowane do opiekunów psów w wieku od 4 miesięcy. Warsztaty miały na celu zbudować relację w teamie pies- przewodnik w oparciu o system nagród nie łapówek. Pokazać, jak zostać dla psa całym światem oraz nauczyć jak odwołać psa w sytuacji kryzysowej! Na zajęcia trzeba było zabrać zabawki i smakołyki. Brzmiało zachęcająco, dlatego postanowiliśmy się wybrać.

Na początku warsztatów mieliśmy za zadanie skupić uwagę psa na sobie. Początkowo był mały problem, ale Dasti szybko zaskoczył i zaczął współpracować. Dzięki małej ilości osób na szkoleniu, każdy pies miał szansę pracować na swoim poziomie zaawansowania pod okiem trenera. Początkowo Dasti wytrzymywał w skupieniu kilka sekund, za sprawą psów dokoła i ciekawych zapachów na placu, ale pod koniec byłam z niego dumna.

Następnym etapem były ćwiczenia z zabawkami. Bawiliśmy się z psami na przemian dwoma równymi zabawkami, żeby stać się dla nich bardziej atrakcyjnymi opiekunami. Zabawki służyły nam również jako „wabik” przy docelowym przywołaniu. Przywoływaliśmy psa komendą „do mnie”, a on w nagrodę dostawał od nas chwilę zabawy.

Przy nauce przywołania należy pamiętać, że powrót psa do opiekuna musi być dla niego czymś miłym i opłacalnym. Pies musi zawsze zostać nagrodzony, najlepiej wspólną zabawą, nie tylko smakołykiem. Nie możemy nauczyć psa, że przyjście do nas równa się zapięciem na smycz i powrotem do domu. W ten sposób pies nie będzie chciał do nas wrócić, bo nauczy się, ze powrót oznacza utratę czegoś miłego.

Nasza opinia

Warsztaty były bardzo fajne i pomocne. Fajnie, że grupa była mała i Pani Magda miała możliwość poćwiczyć z każdym z osobna na konkretnym stopniu zaawansowania.

Byłam bardzo dumna z Dastusia. Potrafił przyjść na zawołanie, minąć psy nie zwracając na nie uwagi, w końcu skupić swoją uwagę na mnie i na tym, co chciałam z nim robić. Kiedy inne psy ćwiczyły z trenerką, my ćwiczyliśmy komendy z posłuszeństwa, które są znane Dastusiowi i był on wstanie je wykonać, mimo psów oddalonych o zaledwie kilka kroków. Po raz kolejny zobaczyłam, jak bardzo zdolnego mam psa.

Zdjęcia, które zamieszczam w tym poście zostały wykonane i udostępnione mi przez Uniwersytet Twojego Psa, za co serdecznie dziękuję. Z pewnością Dasti jeszcze kiedyś zawita na zajęcia na psiej uczelni. Wiemy, że nie były to pierwsze zajęcia z Magdą, ale mamy nadzieję, że również nie ostatnie.

Advertisements