Tags

, ,

Już od jakiegoś czasu myślałam, żeby rozpocząć z Dastim treningi agility. Zawsze, kiedy szliśmy na wybieg dla psów, lubił przeskakiwać hopki czy przebiegać przez tunel. Parę razy udało mu się nawet przejść kładkę. Od początku wiedziałam jednak, że Dasti ma problem z koncentracją uwagi. Kiedy pojawiały się w okolicy inne psy, od razu wolał pójść się z nimi pobawić. Wiedziałam, że treningi agility prowadzone są bez smyczy, a on będzie wolał biegać z psami, a nie ze mną. Mimo wszystko postanowiliśmy spróbować.

Ogrodowy tor agility

Najpierw wpadłam na pomysł stworzenia mini toru agility na naszej działce. Przeszkodę numer jeden, stacjonatę, dostał z okazji Wielkanocy.  Nasz ogródek działkowy ma około 250m2. Jest na nim trochę wolnego miejsca z trawnikiem, który idealnie nadaje się na nasz tor. W planach, obok stacjonaty,  były słupki do slalomu, tunel oraz koło. Te przeszkody łatwo kupić lub zrobić samodzielnie. Do tego można je złożyć, kiedy nie są nam potrzebne i rozłożyć na czas zabawy. Są więc bardzo praktyczne.

30697651_2065922293678544_7868637964698386432_n

Naszą pierwszą przeszkodę, stacjonatę, kupiliśmy w zooplusie w promocyjnej cenie 29,99. Poprzeczną rurkę można ustawić na różnych wysokościach, dzięki czemu wraz z poziomem nauki można ją podnosić. Dastiemu prezent bardzo się spodobał. On ładnie skakał, ja byłam z niego dumna, a on cieszył się z mojej radości i ćwiczył dalej.

30443436_2064487333822040_6507865778409177088_n

A może jednak spróbować?

Kiedy Dasti tak ładnie skakał przez hopka na działce, zaczęłam się zastanawiać czy może jednak nie spróbujemy z treningiem. Byłam jednak pełna obaw. Rozmawiałam z Magdą z Uniwersytetu Twojego Psa. Przedstawiłam jej swoją największa obawę “Przecież nie puszczę go luzem przy innych psach”, na co ona mówiła, że puszczę, że Dasti da radę, a zawsze możemy zacząć od indywidualnego treningu i zobaczyć, jak będzie.

Postanowiliśmy spróbować! Zawsze myślałam, że nasz duet nie będzie się nadawał na treningi sportów kynologicznych, ale ostatnio na szkoleniu z psychologiem biznesu w pracy, dowiedziałam się, że powiedzenie sobie “nie nadaję się”, to jak podjęcie decyzji. Złej decyzji. Nie można powiedzieć, że się “nie nadaję”, jeżeli nawet nie spróbuję. Szkolenie dotyczyło pracy, ale ta część została przeze mnie wykorzystana w relacji z Dastim.

Pierwsze zajęcia w Agilife

Koleżanka Magdy, Ania, prowadzi szkolenia agility w Czeladzi. Napisałam do niej i umówiłam się już na kolejny dzień. I wiecie co? Udało się sprawić, że Dasti skupiał uwagę na mnie, na wspólnej zabawie i przeszkodach, mimo tego, że w okolicy był pies Ani.

Bez nazwy

facebook.com/agilifeklub

Szkolenie rozpoczęliśmy od wspólnej zabawy z psem, od przeciągania czy rzucania zabawką oraz uciekania, jeżeli nie był mną zainteresowany. Potem przyszedł również czas na wspólną zabawę z pudelkiem Ani, co wywołało w Dastim pewną dozę zazdrości i pozytywnie wpłynęło na nasz trening.

Uczyliśmy się, jak dobrze pokonywać hopska, jak przebiegać przez tunel. Jak zawracać przy wykonywaniu stacjonaty, a także robiliśmy “ósemki” przy słupkach.

Zapisaliśmy się już na kolejne zajęcia. Niestety z powodu wielu planów na najbliższy tydzień, nie znaleźliśmy wolnego terminu na trening, dlatego zapisaliśmy się na kolejny wtorek. W przyszłym tygodniu wyjeżdżamy zwiedzać Zamek Czocha! No i gorsza część tygodnia – szczepienie przeciwko wściekliźnie.

Korzystając z pogody, piszę posta na działce. Co kilka chwil muszę rzucać Dastusiowi piłką, bo inaczej nic bym nie napisała. Dlatego wstawię też działkowe foto.

30715326_2068067519902597_3481337470358913024_n

Advertisements