Tags

, ,

Ostatni tydzień spędziliśmy na wsi u moich teściów. Pojechaliśmy na wesele przyjaciół, ale przy okazji postanowiliśmy również trochę odpocząć na łonie natury. I wiecie co? Fajnie jest tak czasem uciec z korporacji i zupełnie nic nie robić. Dasti oczywiście pojechał z nami odwiedzić Dziadków.

Wycieczka do Kazimierza

Wciągnęłam się niedawno w serial „W rytmie serca”, którego akcja rozgrywa się w Kazimierzu Dolnym. Występuje w nim piękny border collie o imieniu Rubin. Gdyby Dasti miał mieć kolegę, to byłby to drugi cavalier lub właśnie border collie o biało czarnym umaszczeniu, dokładnie taki jak w serialu. W Kazimierzu, dwa lata temu, odbyła się nasza ślubna sesja zdjęciowa. Uważam to miasto, za jedno z najbardziej urokliwych w naszym kraju. Dzieli nas dość spora odległość od Kazimierza, dlatego nie bywamy tam często, ale od teściów jest sporo bliżej. Wybraliśmy się więc na wycieczkę.

photofacefun_com_1535130632

Odwiedziliśmy Wąwóz Korzeniowy. Jeszcze przed dwoma laty nie wiedziałam o jego istnieniu. Zabrał nas tam fotograf na zdjęcia i to był strzał w dziesiątkę. Wszystkim podobały się ślubne zdjęcia z tego miejsca. Padło nawet pytanie, czy to nie fotomontaż. Teraz postanowiliśmy udać się tam na spacer już na spokojnie, bez krawata i szpilek, za to z naszym czworonożnym członkiem rodziny, którego dwa lata temu jeszcze z nami nie było.

Pojechaliśmy do Kazimierza rano, dzięki czemu w Wąwozie nie było tłumów. Spotkaliśmy rodzinę ze szczeniakiem owczarka niemieckiego. Był mega słodki, jeszcze z klapniętymi uszkami. Dasti przywitał się z kolegą i poszliśmy dalej.

photofacefun_com_1535130795

Wszechobecne korzenie i drzewa, które momentami nie wiadomo jak się utrzymują, „wisząc” nad wąwozem robią naprawdę spore wrażenie.

Potem udaliśmy się na Stare Miasto. Zobaczyliśmy Zamek, tylko z zewnątrz, oraz położoną kawałek dalej za wzgórzu Basztę. W regulaminie zamku istnieje zapis o zakazie wprowadzania zwierząt. W Internecie czytałam, że zależy to od osoby sprzedającej bilety, czasem nie ma problemu z zabraniem psiaka. Postanowiliśmy jednak nie wchodzić do środka, ponieważ już kiedyś zwiedziliśmy kazimierski zamek. Wracając z zamku wspięliśmy się na Górę Trzech Krzyży. Widok na Kazimierz i Wisłę jest stąd piękny. Jest tutaj sporo ławeczek, więc można chwilę odpocząć. Wstęp na górę kosztuje 3 złote, psiak gratis. Na górze spotkaliśmy boxera. To już drugi pies turysta tego dnia.

Pospacerowaliśmy trochę po rynku, wypiliśmy kawę i zjedliśmy lody i wróciliśmy do teściów.

Niech żyje wolność

Mieszkamy w bloku. Mamy co prawda ogródek działkowy, ale Dasti nie ma możliwości wychodzenia na ogród, kiedy chce. Na wsi poczuł zew natury, kiedy tylko otwierały się drzwi on już chciał biec na dwór. Chyba jeszcze nigdy nie spędził tyle czasu poza domem, jak w ostatnim tygodniu. Było bieganie, gonienie gołębi i kur, aportowanie piłką, czyli psie wakacje w pełni. Dasti doskonale się bawił przeganiając gołębie z trawnika. Nikomu nic się nie stało, a Dasti miał możliwość powrotu do korzeni. Cavaliery na królewskim dworze były wykorzystywane do polowania na małe ptaki.

photofacefun_com_1535130571

Był też spacer do lasu, wizyta u „Prababci” i zabawa z suczką Balbinką oraz spacer po polu malin. Po tylu dniach wrażeń, Dasti przespał całą drogę powrotną do domu.

A jak u Was mijają ostatnie dni sierpnia?