Tags

,

Dziś ostatni dzień mojego dwutygodniowego urlopu wypoczynkowego. Wypoczynkowego w teorii, bo był to bardzo aktywny czas. Od pierwszych dastusiowych pokazów agility w Katowicach, przez wizytę w “Czeskiej Toskanii”, po piękne widoki i długie spacery w Chorwacji. Działo się! Na raty chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z mojego najdłuższego wolnego w tym roku. Na pierwszy ogień pójdą Morawy Południowe.

Jeżeli ktoś zapytałby mnie z czym kojarzą mi się Czechy, to odpowiedziałabym, że z Pragą, Zoo w Ostrawie, smażonym serem w panierce i może jeszcze lentilkami z dzieciństwa, które kupowaliśmy podczas wycieczek do czeskiego Cieszyna. Zupełnie przypadkiem odkryłam czeski region Morawy Południowe, zwany również Czeską Toskanią, a to wszystko za sprawą dobrze zachowanych zabytków, pysznego wina i zielonej okolicy.

Szukając miejsca postoju na trasie z Katowic do Sukosanu w Chorwacji, znalazłam dwa piękne zamki położone niedaleko czesko-austriackiej granicy. Nawet nie trzeba było specjalnie zbaczać z trasy. Zamek Mikulov sam rzuca się w oczy po drodze do austriackiej granicy.

Perła na liście UNESCO

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do miejscowości Lednice. Sercem miasta jest ponad 200 hektarowy teren wokół neogotyckiego zamku Lichtensteinów. W 1996 roku kompleks został wpisany na listę UNESCO. Po jego zobaczeniu w ogóle mnie to nie dziwi. Pałac robi ogromne wrażenie. Warto również zarezerwować czas na spacer po otaczającym pałac parku.

photofacefun_com_1537986939

O ile do wnętrza pałacu nie można wejść z psem, o tyle cały teren wokół jest do dyspozycji psiego przyjaciela. Park to z jednej strony piękne, zadbane ogrody, a z drugiej zielone polany i piękne stawy. Przez stawy można przejść kilkoma mostkami, by podziwiać piękne widoki. Cały park jest bardzo malowniczy. Warto zarezerwować sobie czas na dłuższy spacer w tak pięknej okolicy. Dasti całą wycieczkę spędził na smyczy, bo w parku było sporo osób, ale i tak wyglądał na szczęśliwego w nowym miejscu.

Już na początku spaceru naszą uwagę zwrócił położony na końcu parku Minaret. 60-metrowa budowla pochodzi z końca XIX wieku i wybudowana została na wzór minaretów przy tureckich meczetach.

photofacefun_com_1537986331

Będąc z Dastim, nie weszliśmy do środka pałacu, ale warto go zobaczyć chociaż z zewnątrz, pochodzić po pięknych pałacowych ogrodach i bardziej “dzikim” parku.  Przy wejściu do pałacowego kompleksu znajduje się kawiarnia z pysznymi lodami i kawą. Bez problemu usiedliśmy przy stoliku na powietrzu razem z psiakiem. Przy stoliku obok siedział nawet pies na krześle… Też nikt nie zwrócił im uwagi. Przy całej mojej miłości do zwierząt i byciu “psią mamą”, nie pochwalam tego zachowania, ale to nie jest temat na ten wpis.

Zamek Mikulov

Po zwiedzeniu kompleksu pałacowego w Lednicach, pojechaliśmy kawałek dalej, do Mikulova. Po zameldowaniu w hotelu i przebraniu długich spodni, na krótkie (był czeski upał), poszliśmy zobaczyć centrum miasta.

photofacefun_com_1537987104

Mikulov z pewnością można zaliczyć do najpiękniejszych czeskich miasteczek. Miasto usytuowane jest w naprawdę malowniczej okolicy. Nad Mikulovem górują trzy wzgórza, na których szczytach znajdują się piękny zamek, kościół oraz obronny gród. Odwiedziliśmy wszystkie trzy, a także tutejszy rynek.

photofacefun_com_1537987247

Miasteczka nie da się przeoczyć. Zamek znajduje się nieopodal trasy, która prowadzi do austriackiej granicy. Z drogi widać również domki z czerwonymi dachówkami oraz wzgórze z kapliczkami. Spacerując wąskimi uliczkami bez problemu trafimy na tutejszy rynek. Najbardziej charakterystycznym budynkiem jest tutaj kamienica “U Rycerzy”, której biało-czarne ściany zdobią sgraffita z różnymi scenami. Niedaleko stoi również barokowy grobowiec Dietrichsteinów.

Muzeum zamkowe jest zamknięte dla psiaków, ale tereny przy zamku już nie. Niestety wstęp wzbroniony jest również do zamkowych ogrodów. Biorąc pod uwagę, że byliśmy we dwoje, po prostu zobaczyliśmy je osobno.

Gdzie spać, gdzie zjeść?

Biorąc pod uwagę fakt, że kolejnego dnia mieliśmy przed sobą kolejne 700 km trasy do przejechania, wybraliśmy nocleg ze śniadanie, z wygody, żeby nie szukać niczego z rana. Nasz wybór padł na hotel Maroli, dosłownie kilka kroków od wzgórza zamkowego.

Hotel jest bardzo psiolubny. Za nocleg ze śniadaniem (dużym, pysznym, europejskim), zapłaciliśmy 270 złotych za dwie osoby. Pies? Pies śpi tutaj bez dodatkowych opłat. Nie trzeba również dopłacać do parkingu. Pani w recepcji mówiła po polsku. Pokój przestronny, czysty, z dużą łazienką. Polecamy.

photofacefun_com_1537986211

photofacefun_com_1537985994

Obiad zjedliśmy na rynku w Restaurace pod radnici. Bardzo dobre jedzonko, przystępne ceny i piesek nikomu nie wadził. Zajęliśmy miejsce w ogródku, więc również widok na Rynek oraz Zamek piękny.

Byliście kiedyś w tych okolicach? Jeżeli nie, to gorąco polecam. A już niedługo chorwackie wpisy!

Advertisements