Tags

,

W ostatni weekend wzięlismy z Dastim udział w naszych pierwszych oficjalnych zawodach agility organizowanych przez Agilife – klub agility, w którym trenujemy. Startowaliśmy w „zerówkach”. Zawody trwały dwa dni i odbywały się na stadionie lekkoatletycznym w Sosnowcu. Było bardzo fajnie, szkoda tylko, że pogoda nie dopisała.

58578350_2329359564001481_5102213713612505088_n

W piątek popołudniu pomagaliśmy jeszcze przewieźć przeszkody na miejsce zawodów oraz pakować nagrody dla zwycięzców. Wróciliśmy wieczorem do domu, spakowaliśmy rzeczy potrzebne na zawody i poszliśmy spać. Byłam bardzo ciekawa, jak nam pójdzie. Jak się potem okazało, poszło nam bardzo dobrze.

Zawody dzień pierwszy

W sobotę rano zarejestrowaliśmy się w biurze zawodów, pomogliśmy przy budowie torku oraz zmierzyliśmy Dastusia i uzyskaliśmy wpis do książeczki. Dasti ma 32 cm, czyli tak jak podejrzewaliśmy mieści się w S-kach. Pogoda nie była najlepsza, trochę padało i było dość chłodno.

W każdy dzień mieliśmy do przebiegnięcia 3 biegi. W sumie było 6 biegów, które połączone były w pary w klasyfikacji łącznej. Pierwszego dnia były dwa biegi jumpingowe oraz jeden agility, w drugi dzień dwa agility i jeden jumping. Pierwszy jumping łączył się z pierwszym agility, drugi z drugim, a trzeci z trzecim.

Pierwszy jumping poszedł nam super. Mieliśmy dobry czas i czysty bieg. Byliśmy nawet na pierwszym miejscu. Niestety pierwszy bieg agility nie poszedł nam dobrze i to z mojej winy. Na torze był jeden trudniejszy moment, bałam się, że Dasti pobiegnie w złą stronę. Pobiegł w dobrą i z radości… zapomniałam o jednym tunelu. Dostaliśmy disa i pierwsze miejsce z jumpingu przestało się liczyć.

Drugi jumping z soboty poszedł nam średnio. Mieliśmy dwie odmowy i minus 10 punktów. Przez odmowy straciliśmy też czas. Mimo to udało się zająć 3 miejsce i po pierwszym dniu zawodów mieliśmy szansę na nagrodę łączną w niedziele.

filmik: Ania Agilife

(z tego wszystkiego jeden tunel stał się dla mnie hopką 🙂 )

Zawody dzień drugi

Pogoda następnego dnia była jeszcze gorsza, było jeszcze zimniej, a deszcz padał przez cały czas. Dasti nie lubi deszczu, więc trochę się bałam, jak to będzie, potem miało się jednak okazać, ze mimo deszczu to był nasz dzień.

W niedzielę zabrałam z nami rodziców. Byli ciekawi, jak wyglądają takie zawody, a przy okazji pilnowali Dastusia podczas zapoznania z torem. Mama bardzo żałowała, że była brzydka pogoda, bo miała ochotę popatrzeć na więcej biegów, a tak większość czasu przesiedzieli z Dastusiem w samochodzie. Kilka biegów jednak zobaczyli i byli zaciekawieni i zaskoczeni, że psy robią takie rzeczy, w takim tempie

Drugi dzień rozpoczął się biegiem agility. Bieg był łączony z jumpingiem z soboty. Bieg był czysty, zajęliśmy pierwsze miejsce. Nie mieliśmy najlepszego czasu, ale osoba z lepszym czasem miała punkty karne, a my nie. W klasyfikacji łącznej zajęlismy drugie miejsce i zdobyliśmy srebrny puchar.

W trzecim biegu agility mieliśmy bardzo dobry czas i czysty bieg. Dasti mimo złej pogody biegł super! Byłam z niego bardzo dumna. Nic nie pomylił, nic nie ominął i pięknie zaliczył strefy. Mieliśmy idealną pozycję wyjściową przed ostatnim biegiem.

58825785_2351129488282449_3193413763462070272_n

fot.: Agilife Agility Club

W jumpingu mieliśmy dobry czas, ale trafiła się też jedna odmowa. Dasti przebiegł obok hopki, ale zawrócił i mogliśmy biec dalej. W klasyfikacji łącznej zajęliśmy pierwsze miejsce i dostaliśmy złoty pamiątkowy puchar. No i nagrody! Dasti tak się cieszył z nagrody na podium, że zamiast patrzeć w obiektyw aparatu, miał głowę w torebce z nagrodami.

57262743_2351129078282490_3079275501492109312_n-1

fot. Agilife Agility Club

Wśród nagród była bardzo fajna zabawka! Dasti jest zadowolony. Smakołykami podzielił się z Elmusiem. Dostał też bandamkę od Ostolki. Dasti jednak nie jest fanem tego typu gadżetów. Ewentualnie włoży sweterek w zimę, nic poza tym.

Cofnijmy się o rok….

Właśnie mija mniej więcej rok, od kiedy rozpoczęliśmy treningi agility. Pamiętam moje obawy, indywidualne zajęcia, bo Dasti nie wracał na zawołanie i nie byłby w stanie biegać przy innych psach. Pocztąkowo ćwiczył na smyczy, żeby nie uciekał, uczyliśmy się motywacji, podstawowych rzeczy.

Teraz po roku mój pies jest zupełnie innym psem. Nadal jest kochanym przytulakiem, ale jest grzeczniejszym przytulakiem.

Dasti3

W weekend wyszedł na tor w obcym miejscu, nie uciekał do innych psów, ani ludzi, nawet jeżeli gdzieś się oddalił, to wrócił na zawołanie. Kosztowało nas to sporo pracy, ale udało się! Po prostu trzeba było uwierzyć w nasz duet! Zaczynając nawet nie sądziłam, że kiedykolwiek wystartujemy w zawodach, a tymczasem mamy już za sobą dwa dobre starty w zawodach treningowych i bardzo dobre wyniki na pierwszych oficjalnych zawodach.

To były nasze pierwsze oficjalne zawody, ale z pewnością nie ostatnie. Kto wie, może za jakiś czas uda nam się wystartować w jedynkach. Na razie jednak zostaniemy w zerówkach i będziemy dalej ćwiczyć slalom, który stanowi jeszcze dla nas spory problem.