Tags

, , ,

Jakiś czas temu wybraliśmy się na krótki wypad po Lubelszczyźnie. Pogoda nam dopisała, w ciągu zaledwie kilku dni odwiedziliśmy kilka fajnych miejsc, a pieski były wszędzie mile widziane i jak zwykle robiły za turystyczną atrakcję. Gdzie się pojawiliśmy można było usłyszeć znajome nam komentarze: “jakie ładne pieski?”, “a czy można pogłaskać?”, “a czy to para?”. Tak, Dasti i Elmo zawsze zwracają na siebie uwagę.

Po drodze Chęciny

20200725_110856

Gdzieś w połowie drogi między naszym domem na Śląsku, a domem teściów w lubelskim mieszczą się Chęciny (nieopodal Kielc). Zawitaliśmy w te okolice, żeby zobaczyć tutejszy Zamek Królewski. Warownia została wzniesiona na przełomie XIII i XIV wieku. Pierwsze wzmianki na jej temat sięgają roku 1306, kiedy to Władysław Łokietek nadał zamek biskupowi krakowskiemu – Janowi Muskacie. Po śmierci Władysława Łokietka pieczę nad zamkiem objął Kazimierz Wielki. To on zmienił zamek w niezdobytą przez ponad 250 lat królewską twierdzę.

DSCF7806

Zamek niestety jest niedostępny dla zwiedzających z psami. Podobno kiedyś była taka możliwość, niestety po rozpoczęciu prac renowacyjnych regulamin zwiedzania został zmieniony. W zeszłym roku udało nam się zwiedzić warownię bez psiaków, więc nie był to dla nas problem. Zatrzymaliśmy się tutaj, żeby rodzice mogli zwiedzić twierdzę (tak, tak, był to rodzinny wypad). My zrobiliśmy sobie spacer w okolicy zamku, a potem poszliśmy na kawę i lody do pobliskiej restauracji. Psio-lubnej, a jakby inaczej.

Spacer po uliczkach Kazimierza

Kazimierz nad Wisłą to jedno z ładniejszych miast Polski. To moja subiektywna ocena oczywiście, każdy może mieć swoją, natomiast dla mnie to miasto ma to “coś”. Tak się składa, że od czterech lat bywamy tutaj co roku!

20200726_124536

Cztery lata temu pojechaliśmy do Kazimierza trzy dni po naszym ślubie, żeby zrobić sesję zdjęciową. Miło wspominam ten dzień. Nie było za gorąco, była nawet lekko deszczowa aura, ale gdy dojechaliśmy na miejsce świeciło słońce. Wtedy nie było jeszcze z nami psiaków. Niecały rok później wybraliśmy się do Kazimierza już z Dastusiem. Miał kilka miesięcy i dzielnie spacerował po uliczkach starego miasta. W zeszłym roku pojechaliśmy z Dastim i Elmo. To dla mnie najgorzej wspominana wizyta w tym mieście. Była to pierwsza wycieczka Elmika i wydawało się wtedy, że nie będzie psim turystą, jak starszy brat. Był przerażony ilością ludzi, nosiliśmy go na rękach, bo nie chciał chodzić sam.

W tym roku pojechaliśmy znów, tym razem dołączyli do nas rodzice. Elmo dzielnie spacerował po mieście, nie był już tak przerażony, jak za pierwszym razem. W Kazimierzu spędziliśmy kilka godzin. Pospacerowaliśmy po rynku, udaliśmy się również na wzgórze zamkowe, skąd można podziwiać Wisłę. Tutejszy Zamek można zwiedzać z psem, choć słyszałam, że zależy to od osoby, która sprzedaje bilety. My byliśmy tu dwa razy z psiakami i dwa razy weszliśmy bez problemu.

DSCF7840

Jeżeli macie ochotę zjeść dobry obiad w Kazimierzu, w psiolubnej restauracji, to gorąco polecam Restaurację Stara Łaźnia przy ulicy Senatorskiej, niedaleko Wisły. Pieski są tutaj mile widziane. Dasti i Elmo od razu zostali poczęstowani wodą i to w dwóch osobnych miskach, po jednej dla pieska.

Pałac w Kozłówce i spacer po Nałęczowie

Na mapie naszej wycieczki były jeszcze dwa miejsca: Pałac w Kozłówce oraz park w Nałęczowie.

Pałac w Kozłówce, a w zasadzie zespół pałacowo-parkowy, mieści się we wsi Kozłówka, w północnej części województwa lubelskiego. W pałacu znajduje się obecnie muzeum.

DSCF7867

Pałac ten to jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich w Polsce. Oddana do użytku w 1742 roku, już pod koniec XVIII wieku przeszła w ręce Zamoyskich. Konstanty Zamoyski wraz z żoną Anielą Potocką, nowi właściciele Kozłówki,  zainwestowali sporo funduszy w rozbudowę obiektu, nadając mu niewątpliwy splendor.

Gdyby nie fakt, że teściowa chciała odwiedzić to miejsce, pewnie nigdy nie dowiedziałabym się o jego istnieniu, a tak mieliśmy okazję zobaczyć piękny pałac i pospacerować po wspaniałych ogrodach wspólnie z tutejszymi pawiami.

DSCF7869

DSCF7870

DSCF7873

Co prawda, nie udało nam się wejść do środka, ponieważ trafiliśmy tutaj w poniedziałek, czyli dzień, gdy muzeum jest zamknięte, ale i tak było warto, ponieważ ogrody otwarte są przez cały tydzień. Kiedyś jeszcze wrócimy, bez psów, żeby zobaczyć zbiory muzeum.

DSCF7880

Następnie udaliśmy się do parku w Nałęczowie. Tutaj nasza wizyta nie była jednak zbyt długa, ponieważ zaczęło padać… Udało nam się chwilę pospacerować, nakarmić kaczki (kupioną na miejscu karmą, żeby nie było), zrobić kilka zdjęć i pójść na kawę. Polecam przepyszną czekoladę na gorąco w pijalni Wedla!

DSCF7912

DSCF7913

DSCF7926

Byliście kiedyś w tej okolicy? Polecacie coś jeszcze wartego zobaczenia?