Tags

, ,

W ostatni weekend Dasti i Elmo wystartowali w oficjalnych zawodach agility “Pandemia Rules”, które zostały zorganizowane przez klub Agilife, w którym trenujemy na co dzień. Dasti miał swój weekend i wszystko szło super. Niestety Elmo nie poszło tak dobrze, ale nie poddajemy się i będziemy ćwiczyć dalej. Zawody sędziowała Irina Bliźniuk, ale torki wyjatkowo przygotowała Sari Mikkila z Finlandii.

Dzień 1 – sobota

Na zawody pojechaliśmy trochę wcześniej, żeby pomóc przy biegach w kategorii A2. Obsługa stopera szła mi całkiem dobrze, a przy okazji miałam dobry widok na biegające zespoły.

Po A2 przyszła pora na naszą kategorię, A1. Po zapoznaniu z torem też miałam wrażenie, że torek jest ok i damy radę go przebiec. Nie pomyliłam się – Dasti pobiegł na czysto i zdobył pierwsze miejsce. Miałam obawę, że jeżeli Dasti nie skupi się na początku to wbiegnie w tunel od złej strony, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Ładnie wykonał slalom i zaliczył strefy. Był to czysty, “łapkowy”, bieg. Niestety to nasz trzeci czysty bieg podczas zawodów sędziowanych przez Irinę i zgodnie z regulaminem, nie daje nam awansu do wyższej klasy, więc musimy próbować na innych zawodach.

W drugim biegu… no właśnie, w drugim biegu nie wiem co się stało. Nie mogę sobie przypomnieć, co Dasti zrobił źle, a wiem, że mieliśmy jeden błąd. Spuścimy więc na ten bieg zasłonę milczenia. Finalnie Dasti miał trzecie miejsce i to cieszy.

Po biegach jedynkowych przyszła pora na zerówki. Zarówno torek jumpingowy, jak i ten agility wydawały się na takie do przebiegnięcia. Niestety coś poszło bardzo nie tak i Elmo miał w obu biegach dyskwalifikacje. Omijał hopki, murek, skok w dal skoczył w drugą stronę. Nie wiedziałam, jaki był powód tego, co się wydarzyło na torze, ale miałam nadzieję, że w niedzielę będzie lepiej. Niestety nie było, ale o tym za chwilę.

Dzień 2 – niedziela

Drugi dzień zaczęłam ponownie od pomocy przy biegach A2. Przed biegami poszłam na zapoznanie, żeby zobaczyć poziom torków. A2 to kategoria wyższa od naszej, aktualnie staramy się z Dastim o awans. Torek wydawał się w miarę prosty, z pewnością trudniejszy od tego w naszej kategorii, ale nie był najgorszy. Wielokrotnie bywały trudniejsze.

Pierwszy bieg “jedynkowy” poszedł nam w miarę fajnie, płynnie, ale zakończył się dyskwalifikacją. Dlaczego? Tym razem była to w pełni moja wina: Dasti był skupiony i ładnie biegł, ale nie spojrzałam na niego i za szybko chciałam pójść do kolejnej przeszkody, a on poszedł za mną mijając hopkę bokiem. Zawróciłam go, ale niestety przeskoczył ją od złej strony. Bywa i tak! Ważne, że reszta toru poszła już dobrze i nawet jeśli bieg zakończył się disem, to mamy kolejne doświadczenie.

Podczas drugiego biegu mieliśmy jeden błąd: Dasti zeskoczył za szybko z kładki i nie zaliczył strefy. Mimo to udało nam się wywalczyć pierwsze miejsce. Musimy wrócić do treningu kładki, bo ten element zawsze był dobry, a ostatnio zdarza się dość często, że nie zaliczamy strefy, czy to na zawodach czy na treningu.

W sobotę po powrocie do domu zastanawiałam się, co takiego wydarzyło się z Elmo, że było aż tak źle. Miałam kilka pomysłów: stres spowodowany większą ilością psów i ludzi podczas zawodów w stosunku do treningów, zbyt długie oczekiwanie na swoją kolej w samochodzie lub po prostu gorszy dzień.

W niedzielę niestety nie było lepiej. Elmo ponownie nie zaliczył ani jednego biegu. Uciekał ze startu, węszył podczas biegu. Poza torkiem, mimo zabawy ulubionym szarpakiem, wyglądał jakby chciał wrócić do samochodu. W tej chwili myślę, że faktycznie może mieć to związek ze stresem lub strachem. Być może ma jeszcze za małe doświadczenie, za małe obycie z zawodami i to sprawia, że czuje się niepewnie. Będziemy próbować to zmienić!

Podsumowanie

Po zawodach mam kilka refleksji, jak zwykle są zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dasti miał bardzo dobry weekend. Podczas wszystkich czterech biegów był skupiony, nie robił głupot, nie szczekał, jakby go ktoś nakręcił i do tego… szybko biegał. Można śmiało powiedzieć, że to były jego najlepsze zawody. Być może powodem był fakt, że wiedziałam, że nie zdobędziemy już łapki i biegałam na większym luzie. Tak czy inaczej, jestem dumna z mojego psiaka i dobrze patrzę w przyszłość.

Dla Elmo ten weekend nie był najlepszy. Były momenty na torze, że dobrze mu szło, ale niestety były to tylko fragmenty toru. Plan na najbliższy czas to treningi i zdobycie doświadczenia na zawodach, biegi przy innych psach i ludziach. Najbliższa możliwość będzie już w przyszłą niedzielę podczas zawodów treningowych.

Za piękne zdjęcia dziękuję Marcie Pęcak. Więcej zdjęć Marty możecie znaleźć na Jej profilu na FB: DogVibe-Photography 🙂