Tags

, ,

Odwiedzenie Szybenika miałam w planie już dwa lata temu, kiedy to pojechaliśmy do Parku Narodowego Krka. Miasto znajduje się bardzo blisko, dlatego uważałam to za świetną okazję. Niestety wtedy, z dość głupiego powodu, nie zwiedziliśmy tego miasta. Podczas tegorocznych wakacji do Szybenika mieliśmy tylko 25km, wiec udało nam się nadrobić wizytę w tym mieście. Jeżeli wybieracie się w te okolice i jesteście fanami twierdz, to jest to miejsce w sam raz dla Was. No i psy też są mile widziane.

Pogoda idealna na zwiedzanie

Wycieczkę do Szybenika zaplanowaliśmy na inny dzień naszego pobytu w Pirovac. Jednak po porannym wyjściu na plażę i odnotowaniu trochę niższej temperatury i chmur na niebie, postanowiliśmy, że będzie to idealna pogoda na zwiedzanie zabytków w Szybeniku. Niedługo po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że upał wrócił i nie była to jednak idealna aura na zwiedzanie, ale daliśmy radę.

W planie mieliśmy odwiedzenie starego miasta, Twierdzy Barone oraz Twierdzy św. Michała. Twierdze te znajdują się w niedalekiej odległości od siebie, jedna w zasadzie w ścisłym centrum, druga kawałeczek dalej. Wspólny bilet wstępu do obu atrakcji kosztuje 70HRK i jest ważny przez 7 dni od zakupu. Biorąc pod uwagę, że bilet do Twierdzy św. Michała kosztuje 60HRK, to raczej nie ma nad czym się zastanawiać i warto odwiedzić obie.

Pod samą Twierdzą Barone znajduje się darmowy parking dla zwiedzających. Droga na parking była prawie pionowa w górę i zastanawiałam się czy mój Golf da radę pokonać tę drogę. Mój mąż z pewnością powiedziałby teraz, że przesadzam, jak natomiast zdążyłam się zestresować tym podjazdem. Golf jednak nie zawiódł i dotarliśmy na miejsce.

W kasie kupiliśmy bilet, a Dasti i Elmo od razu stali się atrakcją. Pan pobierający opłaty wyszedł ze swojej budki, żeby się z nimi przywitać. Dodatkowo powiedział nam, że na terenie Twierdzy jest jeszcze jeden cavalier. Faktycznie był. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wypicia kawy w kawiarni, tam też spotkaliśmy cavaliera, o którym wspomniał nam Pan przy kasie.

O Twierdzach słów kilka

Twierdza Barone została wzniesiona w 1646 roku na wzgórzu Vidakusa nad miastem. Wraz z innymi twierdzami miejskimi jest częścią szybenickiego systemu fortyfikacji. Odgrywała ważną rolę w obronie miasta przed Turkami. Ciekawostką jest fakt, że twierdza została wzniesiona w zaledwie dwa miesiące. Swoją nazwę zawdzięcza Baronowi von Degenfeld, pomysłodawcy budowy twierdzy, który stanął również na czele obrony miasta. Po odparciu Turków fort stracił swoją funkcję i popadł w zapomnienie, niestety szybko również stał się ruiną. W XX wieku Twierdza została wykupiona przez miasto Szybenik, które przeprowadziło mały remont. W ostatnich latach odnowiono mury, wybudowano plac zabaw oraz punkt widokowy z kawiarnią. Dla widoków z góry warto zaryzykować zawał wjeżdżający tutaj samochodem lub wejść pieszo.

Po opuszczeniu twierdzy, już pieszo, udaliśmy się w dół, do Twierdzy św. Michała. Ona również dostępna jest dla zwiedzających z psiakami, a spacer między jedną, a drugą zajmuje około 15 minut. Nie warto wjeżdżać do samego centrum autem.

Twierdza ta, położona blisko starówki, przez wiele lat chroniła miasto przed atakami Wenecjan i Turków. Niestety została zniszczona od uderzenia pioruna w 1663 roku, kiedy to wybuchł magazyn prochu. Dawniej niedaleko fortecy wznosił się kościół św. Michała, to od tej świątyni pochodzi nazwa twierdzy. Niestety sam kościół nie przetrwał do naszych czasów.

W latach 2012-2014 przeprowadzona została rewitalizacja fortecy. Powstała tutaj scena z widownią na 1077 osób, gdzie latem odbywają się różnego rodzaju występy. Pod widownią znajduje się mały bar, gdzie można kupić coś do picia i odpocząć od upału, który panuje na górze. Tutaj również staliśmy się dodatkową atrakcją turystyczną. Cavaliery mają to chyba wrodzone.

Następnie udaliśmy się na spacer po starym mieście. Zawsze zachwyca mnie klimat wąskich, chorwackich uliczek. W Szybeniku, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu, wiele z tych uliczek wiedzie w górę i w dół, dzięki czemu można też podziwiać widoki. Warto wspomnieć tutaj o Katedrze św. Jakuba, która znajduje się na Liście UNESCO. Będąc z psami oczywiście nie weszliśmy do środka, ale z zewnątrz również robi wrażenie.

Potem musieliśmy wrócić do Twierdzy Barone, gdzie zostawiliśmy samochód. Tym razem pod górę weszliśmy pieszo, nie samochodem. Stres mniejszy, ale za to zmęczenie większe w tym upale, którego w ten dzień miało nie być…

Byliście kiedyś w Szybeniku? Jakie były Wasze wrażenia? Dla mnie pozytywny był fakt, że mimo naszej wizyty w szczycie sezonu, nie było tam tłumów.