Tags

, , ,

“Lubię, lubię wracać tam, gdzie byłem już” śpiewał kiedyś Zbigniew Wodecki. W myśl tej zasady pojechaliśmy kolejny raz do Chorwacji i myślę, że nie była to nasza ostatnia wizyta w tym kraju, choć na przyszły rok mamy już inne plany – wyprawę jeepem, czyli nowe hobby mojego męża. Propozycje są dwie: Albania lub Rumunia. Ciekawe czy znajdzie się miejsce dla Dastusia i Elmika. Wracając do chorwackich wakacji, przy każdej wizycie w tym południowym kraju cieszę się, że psiaki są tam mile widziane. Nie inaczej było i tym razem, nawet z zabraniem ich na rejs statkiem nie było problemu. Zapraszam dziś na krótką wycieczkę po Parku Narodowym Kornati.

Kilka słów o PN Kornati

Park Narodowy Kornati składa się z 89 wysp, wysepek i skał o całkowitej powierzchni 217km2, choć niektóre źródła mówią o 150 wyspach wliczając w to również rafy i mniejsze skały. Archipelag Wysp rozciąga się od Zadaru do Szybenika. Największa część Parku to wyspa Kornat, od której swoją nazwę wziął cały park, który powstał w 1980 roku, a jego zadaniem jest ochrona naturalnej bioróżnorodności tego regionu. Większość z wysp jest niezamieszkana, a przy tym niesamowicie piękna. Czysta woda mieniąca się kolorami, wysokie klify oraz księżycowy krajobraz robią wrażenie.

Rejs do Parku Kornati

Podczas wcześniejszych wizyt w Chorwacji odwiedziliśmy Park Narodowy Krka oraz Park Narodowy Plitwickich Jezior. Przygotowując się do wyjazdu pomyślałam, że udamy się na rejs do PK Kornati, gdzie jeszcze nas nie było. Już przed urlopem zaczęłam przeszukiwać informacje, jak można się tam dostać. Możliwości jest wiele: można wynająć łódkę, można udać się na zorganizowaną wycieczkę większym lub mniejszym statkiem. Nasz wybór padł na rejs statkiem organizowany przez firmę MyBoat na wyspie Murter (o samej wyspie pojawi się osobny wpis).

Na rejs można zabrać pieska, nie ma z tym problemu. Musi być jedynie trzymany na smyczy podczas wycieczki. Na statku były jeszcze dwa inne psiaki.

Wycieczka kosztowała 40 euro od osoby, pieski bez opłat. W cenie był rejs, powitalny kieliszek (kubeczek) rakiji, obiad do wyboru z rybą lub mięsem oraz domowym winem oraz bilet wstępu na teren Parku Narodowego. Do ceny wycieczki musieliśmy dodać jeszcze opłatę całodniową za parking, ponieważ nie stacjonowaliśmy na wyspie Murter, więc na miejsce zbiórki musieliśmy dojechać autem. Wycieczka rozpoczęła się o godzinie 9.00 (o 8.30 odebraliśmy bilety), a zakończyła się o 18.00.

Podróż na miejsce pierwszego postoju zajęła nam około 2 godziny. Po drodze towarzyszyły nam piękne widoki, a nawet pływające w okolicy delfiny. Elmo bardzo lubi wodę, łódki, rowerki wodne, więc był bardzo zadowolony. Najpierw podziwiał wodę i okolicę, a potem zasnął i tak dopłynął do wysypy, gdzie była przerwa. Dasti nie jest takim fanem wodnych zabaw, więc początkowo trochę się stresował, ale na szczęście uspokoił się i podczas postoju nawet skusił się na zamoczenie łapek.

Wysepka, na której mieliśmy postój z jednej strony schodziła do wody, z drugiej zakończona była dość wysokim klifem. Piękne widoki i miło spędzony czas. Po godzinnej przerwie wróciliśmy na statek i udaliśmy się na kolejną wyspę, gdzie zjedliśmy obiad. Był też czas wolny, który można było wykorzystać go na spacer, pływanie lub po prostu relax na plaży w pięknym miejscu.

W drodze powrotnej była jeszcze jedna przerwa, na środku morza, gdzie chętne osoby mogły popływać i poskakać ze statku do wody.

Podczas wycieczki miły Pan z obsługi opowiadał o parku. Wspominał między innymi, że zabudowania na terenie wysp są obecnie remontowane pod restauracje lub hotele, natomiast nie ma już zgody na budowę nowych zabudowań na terenie parku. Podoba mi się ten pomysł, ponieważ wysypy na zawsze zachowają swój bezludny charakter.

Ogólne wrażenia

Zdania na temat wycieczki są u nas podzielone: mnie bardzo się podobało, piękne widoki, kolor wody na zawsze zostanie w mojej pamięci. Mój mąż natomiast jest zdania, że ładne miejsce, ale ten rejs mógłby być krótszy, bo siedzenie i nic nie robienie już mu się dłużyło. Elmo wyglądał na bardzo zadowolonego i zrelaksowanego. Dasti potrzebował dłuższej chwili, żeby korzystać z wycieczki i ogarnąć stres. Jedno jest pewne: Dasti i Elmo znów zostali gwiazdami wycieczki. Ludzie reagowali na nich z uśmiechem na twarzy.

Więcej informacji na temat samego rejsu znajdziecie na stronie organizatora MyBoat